Jeśli czas goni, a głód zagląda w oczy, makaron z tuńczykiem to mój niezawodny sposób na ekspresowy obiad. Ten sos ogarniam w 30 minut z zegarkiem w ręku! Kojarzycie przepisy „30 minut z Jamiem”? No cóż… Jamie chyba ma kuchennych pomocników ninja, bo mimo że całkiem sprawnie śmigam po kuchni, niektórych jego dań nie jestem w stanie zrobić w pół godziny nawet z turbo blenderem.
Makaron z tuńczykiem – nie zawsze zdążysz jak Jamie, ale z tym przepisem zjesz zanim serial się rozkręci!
Ładuję wideo...
Ale mój sos? Prosty, szybki i bez zbędnych ceregieli. Klucz do sukcesu: mieć w spiżarni podstawowy zestaw ratunkowy – u mnie zawsze czeka paczka makaronu, karton pomidorów i puszka tuńczyka. Reszta to już magia na patelni – i obiad gotowy zanim zdążysz powiedzieć „czy jest jeszcze coś słodkiego?”
![]()
Anchois, czosnek i tuńczyk – makaron z tuńczykiem jak z Neapolu, bez biletu lotniczego
Tak, tak – dzisiejszy bohater to nie byle jaki sos z makaronem, tylko konkretny zawodnik: pomidorowy, czosnkowy, z tuńczykiem i anchois. Brzmi znajomo? Tak, troszkę przypomina puttanescę – tylko w wersji „po mojemu”. Jeśli lubicie ten klasyk włoskiej kuchni, to ten przepis z pewnością trafi w Wasze smakowe gusta. Albo przynajmniej porządnie je zaskoczy!
A teraz kilka słów o anchois – bo to nie jest byle rybka z puszki. Anchois to francuska nazwa dla przetworów z solonej sardeli, ale uwaga, mała pułapka: samo słowo wywodzi się z Hiszpanii. Globalizacja level: ryba. Wpadłam ostatnio w sklepie na hiszpańskie anchois i… przepadłam. Są słone, pikantne i pełne smaku – idealne do sosów. Ale uwaga, to nie są słodziaki do wrzucenia garściami – traktuję je raczej jak przyprawę niż składnik główny. Wystarczy jeden-dwa fileciki i już robi się intensywnie i bardzo wow.
Dlatego w dzisiejszym sosie z makaronem i tuńczykiem te malutkie sardelki robią robotę – cicho, z ukrycia, ale skutecznie. Smak jak z knajpki w Neapolu, tylko bez rachunku i napiwku.
![]()
Sos inspirowany puttanescą, z twistem i nutką sardelowej zadziorności. Dla tych, którzy lubią, gdy makaron mówi „ciao bella!”
Wybierz tuńczyka w dużych kawałkach – serio, warto polować na tego „grubszego zwierza” w puszce. Wiem, wiem… zazwyczaj to, co widzimy na zdjęciu na etykiecie, a to, co wypada po otwarciu puszki, to dwa zupełnie inne światy. Zdjęcie obiecuje steka z oceanu, a w środku? Smutne resztki po burzy morskiej.
Ale tym razem los się do mnie uśmiechnął – trafiłam na piękne, jasne mięso tuńczyka w dużych, apetycznych kawałkach. Prawie jak z reklamy! Wybrałam wersję w oleju, bo po pierwsze: więcej smaku, a po drugie: jak już grzeszyć, to z klasą. Olej dodaje daniu fajnej głębi, no i nie oszukujmy się – tuńczyk w wodzie to jak impreza bez muzyki. Niby można, ale po co?
![]()
Składniki:
250 g makaronu, waga sucha
2 czosnki solo
1 mały słoiczek anchois
6 łyżek oliwy
400 g pokrojonych pomidorów z kartonu
1 duży świeży pomidor
100 g jarmużu, drobno posiekanego
2 puszki tuńczyka, ok. 250 g
3 łyżki natki pietruszki
2 kromki chleba
Przygotowanie:
- Obrać czosnek i pokroić w drobną kostkę. Oczyścić chili i pokroić je bardzo drobniutko. Wlać 4 łyżki oliwy na patelnię, podgrzać lekko, a następnie dodać czosnek, chili i pokrojone anchois. Smażyć przez 2 minuty.
- Doprawić wędzoną papryką, pieprzem i drobno poszatkowanym jarmużem. Smażyć wszystko jeszcze przez 3 minuty, trochę dłużej jeśli jarmuż był zamrożony. Dodać pokrojone pomidory z kartonu i świeży pomidor pokrojony w kostkę. Gotować sos przez 10 minut.
- W międzyczasie ugotować makaron al dente. Odcedzić na durszlaku ale zachować szklankę wody z gotowania. Dodać gorący makaron do sosu i dokładnie wymieszać. Doprawić sos solą i przyprawami, a na koniec dodać odcedzony tuńczyk i zagotować sos.
- Jeśli sos jest zbyt gęsty dodać trochę wody od gotowania makaronu.
- Rozdrobnić kromki chleba w malakserze. Zrumienić na patelni z resztą oliwy. Posypać makaron pangrattato i natką pietruszki.